Dodano: 2008-10-22 22:49
kiedyś kiedyś kiedyś dawno dawno temu cały świat żył na kocią łapę i nikt problemu nie robił
Wczoraj przyszedł czas, aby już dziś pomyśleć rozsądnie o jutrze...
Dodano: 2008-10-22 22:54
Ludzie bardzo lubią komplikować sobie życie.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-22 22:55
Małżeństwo to nie tylko uczucia ale poczucie odpowiedzialności i obowiązku, życie z kimś, dzielenie się swoją własnością, wspólne dzieci. Nie uważam żeby samo uczucie chocby nie wiadomo jak silne wystarczyło do wspólnego szczęścia na całe życie. Miłość może stracić na sile albo też całkowicie wygasnąć ale można w imię złożonej przysięgi po prostu dalej żyć razem, wychowywać dzieci itd. Małżeństwo wg mnie uczy naprawdę wielu dobrych postaw w życiu i zawierać się je powinno przez wzgląd na siebie i swojego partnera a nie na opinię społeczeństwa.
Dodano: 2008-10-22 23:07
| GoopiaPeezda666 napisał(a): |
| Małżeństwo to nie tylko uczucia ale poczucie odpowiedzialności i obowiązku, życie z kimś, dzielenie się swoją własnością, wspólne dzieci. Nie uważam żeby samo uczucie chocby nie wiadomo jak silne wystarczyło do wspólnego szczęścia na całe życie. Miłość może stracić na sile albo też całkowicie wygasnąć ale można w imię złożonej przysięgi po prostu dalej żyć razem, wychowywać dzieci itd. Małżeństwo wg mnie uczy naprawdę wielu dobrych postaw w życiu i zawierać się je powinno przez wzgląd na siebie i swojego partnera a nie na opinię społeczeństwa. |
A bez małżeństwa to nie ma uczucia, odpowiedzialności obowiązku, dzielenia się i dzieci? Bez małżeństwa nie ma szczęścia? Przysięga? Przed kim? Przed pedofilem w sutannie? Przed gejem w urzędzie? Po cholerę przed nimi jak można między sobą. A i jeszcze jedno: opinia społeczeństwa. Ja się pytam jaka to opinia? Moherowe berety? Najbliższe sąsiedztwo? Rodzina? CHUJ IM W DUPĘ! Nie podoba się to WON! Moje życie mój wybór...
Małżeństwo to głupi świstek by móc się wspólnie rozliczać oraz by pedzio z ambony nie grzmiał...
Wczoraj przyszedł czas, aby już dziś pomyśleć rozsądnie o jutrze...
Dodano: 2008-10-22 23:19
| Rino napisał(a): |
| [quote:b41c6b250b="GoopiaPeezda666"]Małżeństwo to nie tylko uczucia ale poczucie odpowiedzialności i obowiązku, życie z kimś, dzielenie się swoją własnością, wspólne dzieci. Nie uważam żeby samo uczucie chocby nie wiadomo jak silne wystarczyło do wspólnego szczęścia na całe życie. Miłość może stracić na sile albo też całkowicie wygasnąć ale można w imię złożonej przysięgi po prostu dalej żyć razem, wychowywać dzieci itd. Małżeństwo wg mnie uczy naprawdę wielu dobrych postaw w życiu i zawierać się je powinno przez wzgląd na siebie i swojego partnera a nie na opinię społeczeństwa. |
A bez małżeństwa to nie ma uczucia, odpowiedzialności obowiązku, dzielenia się i dzieci? Bez małżeństwa nie ma szczęścia? Przysięga? Przed kim? Przed pedofilem w sutannie? Przed gejem w urzędzie? Po cholerę przed nimi jak można między sobą. A i jeszcze jedno: opinia społeczeństwa. Ja się pytam jaka to opinia? Moherowe berety? Najbliższe sąsiedztwo? Rodzina? ch*j IM W DUPĘ! Nie podoba się to WON! Moje życie mój wybór...
Małżeństwo to głupi świstek by móc się wspólnie rozliczać oraz by pedzio z ambony nie grzmiał...[/quote:b41c6b250b]
Już wcześniej wytłumaczyłam dostatecznie po co i dlaczego ta przysięga małżeńska. Każdy ma swoje priorytety w związkach, dla mnie uczucia są ważne ale nie najważniejsze. Po moich doświadczeniach widzę, że lepiej by było jakbym w paru momentach swojego życia była bardziej konserwatywna i już. Ja preferuję związki formalne bądź dążące do takiego stanu :D Po to został założony ten temat, żeby móc wypowiedzieć swoje stanowisko.
Dodano: 2008-10-22 23:40
| GoopiaPeezda666 napisał(a): |
|
Już wcześniej wytłumaczyłam (...) |
A mi się nie chciało czytać...
Wczoraj przyszedł czas, aby już dziś pomyśleć rozsądnie o jutrze...
Dodano: 2008-10-23 00:11
Rino, generalizujesz. Nie każdy urzędnik to gej, a ksiądz - pedofil. Różne są preferencje. Jedni potrzebują stabilizacji w postaci zawarcia małżeństwa, innym to niepotrzebne, bo mają do tego inne podejście.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-23 00:15
| Rino napisał(a): |
| [quote:372bc24718="GoopiaPeezda666"]
Już wcześniej wytłumaczyłam (...) |
A mi się nie chciało czytać...[/quote:372bc24718]
Skoro Ci się nie chciało to nie odpowiadaj i nie cytuj moich postów, bo to wygląda lekko mówiąc nieinteligentnie. Swoją drogą z Twego avatarka spoziera jakiś połysiały facet w średnim wieku więc ten stan rzeczy obliguje do dojrzalszych wypowiedzi.
Dodano: 2008-10-23 12:34
| GoopiaPeezda666 napisał(a): |
| Małżeństwo to nie tylko uczucia ale poczucie odpowiedzialności i obowiązku, życie z kimś, dzielenie się swoją własnością, wspólne dzieci. Nie uważam żeby samo uczucie chocby nie wiadomo jak silne wystarczyło do wspólnego szczęścia na całe życie. Miłość może stracić na sile albo też całkowicie wygasnąć ale można w imię złożonej przysięgi po prostu dalej żyć razem, wychowywać dzieci itd. Małżeństwo wg mnie uczy naprawdę wielu dobrych postaw w życiu i zawierać się je powinno przez wzgląd na siebie i swojego partnera a nie na opinię społeczeństwa. |
Ja też jestem za legalizacją związku. Jednak w jednej sprawie muszę zgodzić się z Rinem, to wszystko o czym piszesz można mieć i bez tego. A poza tym to nie jest dobre, jesli dwoje ludzi łączy tylko małżeństwo i dzieci, wtedy jest ono tylko przeszkodą do szczęścia tych dwojga osób. A małżeństwo ma być tym, co owszem utrzymuje związek ale nie na siłę, tych dwoje ma chcieć być ze sobą i cieszyć się z każdego wspólnego dnia.
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-27 14:32
jestem za legalizacją. moim zdaniem jest to potwierdzenie tego, co łączy dwóch ludzi. moim zdaniem, jeśli np. po dobrych latach jedna strona nadal wstrzymuje się przed tą prawną kwestią związku, to coś jest nie tak. przecież chodzi tu o stworzenie rodziny z tym, kogo się kocha.
nie mówię, że bez małżeństwa nie ma uczuć, bo przecież nikt nie weźmie ślubu od razu, ale jest to takie potwierdzenie przed całym światem.
a poza tym nie chciałabym całe życie być panną Łuczka 
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2008-10-27 15:39
| Cytat: |
| jest to takie potwierdzenie przed całym światem. |
Ja osobiscie nie musze swiatu nic potwierdzac, a jak swiat nie wierzy to niech nie wierzy i pocaluje mnie w dupke :wink:
---------------
Komety-Bezsenne noce
united we stand divided we fall
Dodano: 2008-10-27 17:38
Nie każdego dotyczy priorytet stworzenia rodziny. Legalizacja daje jakąś stabilizację, ale tak naprawdę to kwestia indywidualna o której powinni decydować jedynie partnerzy.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-10-29 09:17
| frija napisał(a): |
| jestem za legalizacją. moim zdaniem jest to potwierdzenie tego, co łączy dwóch ludzi. moim zdaniem, jeśli np. po dobrych latach jedna strona nadal wstrzymuje się przed tą prawną kwestią związku, to coś jest nie tak. przecież chodzi tu o stworzenie rodziny z tym, kogo się kocha.
nie mówię, że bez małżeństwa nie ma uczuć, bo przecież nikt nie weźmie ślubu od razu, ale jest to takie potwierdzenie przed całym światem. a poza tym nie chciałabym całe życie być panną Łuczka ![]() |
To kiedy slub? Chętnie byśmy się z Pithutem pobawili na waszym weselu
Pozdrawiam
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2008-10-29 17:03
| Anji napisał(a): |
| [quote:d635cddb03="frija"]jestem za legalizacją. moim zdaniem jest to potwierdzenie tego, co łączy dwóch ludzi. moim zdaniem, jeśli np. po dobrych latach jedna strona nadal wstrzymuje się przed tą prawną kwestią związku, to coś jest nie tak. przecież chodzi tu o stworzenie rodziny z tym, kogo się kocha.
nie mówię, że bez małżeństwa nie ma uczuć, bo przecież nikt nie weźmie ślubu od razu, ale jest to takie potwierdzenie przed całym światem. a poza tym nie chciałabym całe życie być panną Łuczka ![]() |
To kiedy slub? Chętnie byśmy się z Pithutem pobawili na waszym weselu
Pozdrawiam[/quote:d635cddb03]
Aniu, najpierw ciebie w białej kiecce ujrzymy
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2008-10-31 10:02
| frija napisał(a): |
| [quote:ae9e4a6507="Anji"][quote:ae9e4a6507="frija"]jestem za legalizacją. moim zdaniem jest to potwierdzenie tego, co łączy dwóch ludzi. moim zdaniem, jeśli np. po dobrych latach jedna strona nadal wstrzymuje się przed tą prawną kwestią związku, to coś jest nie tak. przecież chodzi tu o stworzenie rodziny z tym, kogo się kocha.
nie mówię, że bez małżeństwa nie ma uczuć, bo przecież nikt nie weźmie ślubu od razu, ale jest to takie potwierdzenie przed całym światem. a poza tym nie chciałabym całe życie być panną Łuczka ![]() |
To kiedy slub? Chętnie byśmy się z Pithutem pobawili na waszym weselu
Pozdrawiam[/quote:ae9e4a6507]
Aniu, najpierw ciebie w białej kiecce ujrzymy
[/quote:ae9e4a6507]
Aniu czemu nie chcesz mnie wyprzedzić? Ja też bym Cię chętnie zobaczyła w białej kreacji. A my z Pithutem już tak żeśmy przywyknęli do tego naszego narzeczeństwa, że jakoś tak ociężale nam idzie przechodzenie do następnego etapu.
Zgłębiać siebie tak, żeby nie zapominać przy tym o innych, ale też, żeby dzięki temu móc zgłębiać ich...
Dodano: 2009-03-05 01:44
Dodano: 2009-03-05 13:51
Od kilku lat żyję w tzw. wolnym związku, mieszkam z moim partnerem, mamy piękną zdrową córcię i jakoś ani ja ani mój partner nie mamy potrzeby stawać przed ołtarzem. Tym bardziej, że ja nie wierze w instytucję zwaną Kościół a dodatkową kwestią jest to że oboje jesteśmy innego wyznania. Nie mamy tez potrzeby podpisywać żadnego papierka - niczego on nie zmieni a ewentualnie może wiele skomplikować.
Wiem jedno jeżeli mamy być ze sobą to będziemy i nie ważne czy weźmiemy ślub czy też nie - w tej chwili oboje wiemy na czym stoimy i co do siebie czujemy. Znam pary, które żyły ze sobą w takich związkach jak mój, następnie decydowały się na ślub - na wielu weselach się bawiłam, w tej chwili zdecydowana większość z nich jest już po rozwodzie... i zastanawiam się czy było im to potrzebne tym bardziej, że nie jest tak łatwo uzyskać unieważnienie ślubu kościelnego, a i targanie się po sądach rodzinnych nie jest za przyjemne.
Śluby i życie na tzw. kocią łapę są po prostu kwestią przekonań.
Żyj i pozwól żyć innym; tak jak ty nie lubisz kiedy ktoś narusza twą przestrzeń życiową tak ty nie ładuj się na siłę w życie innych!!!
Dodano: 2009-03-05 14:01
Miałam okazję być na kilku ślubach, z których tylko jeden był niekościelny.
Uderzyła mnie jedna rzecz, dla mnie bardzo znamienna: za każdym razem, gdy rozmawiałam z młodymi, słyszałam, że im to tak nie zależało, ale partner(ka), rodzicie, babcie, ciocie chciały kościelny... ANI RAZU nie usłyszałam: tak, pragnęliśmy tego, chcieliśmy złożyć przysięgę przed Bogiem, cokolwiek. Absolutnie zdumiewające.
Sama jestem mocno odporna na naciski, więc jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na ślub, kościelny w ogóle nie wchodzi w grę. Jednak zadziwia mnie ilość takich ślubów kościelnych wziętych bez przekonania.
Dodano: 2009-03-05 14:02
Miałam okazję być na kilku ślubach, z których tylko jeden był niekościelny.
Uderzyła mnie jedna rzecz, dla mnie bardzo znamienna: za każdym razem, gdy rozmawiałam z młodymi, słyszałam, że im to tak nie zależało, ale partner(ka), rodzicie, babcie, ciocie chciały kościelny... ANI RAZU nie usłyszałam: tak, pragnęliśmy tego, chcieliśmy złożyć przysięgę przed Bogiem, cokolwiek. Absolutnie zdumiewające.
Sama jestem mocno odporna na naciski, więc jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na ślub, kościelny w ogóle nie wchodzi w grę. Jednak zadziwia mnie ilość takich ślubów kościelnych wziętych bez przekonania.
Dodano: 2009-03-05 14:51
| Alpha-Sco napisał(a): |
| Miałam okazję być na kilku ślubach, z których tylko jeden był niekościelny.
Uderzyła mnie jedna rzecz, dla mnie bardzo znamienna: za każdym razem, gdy rozmawiałam z młodymi, słyszałam, że im to tak nie zależało, ale partner(ka), rodzicie, babcie, ciocie chciały kościelny... ANI RAZU nie usłyszałam: tak, pragnęliśmy tego, chcieliśmy złożyć przysięgę przed Bogiem, cokolwiek. Absolutnie zdumiewające. Sama jestem mocno odporna na naciski, więc jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na ślub, kościelny w ogóle nie wchodzi w grę. Jednak zadziwia mnie ilość takich ślubów kościelnych wziętych bez przekonania. |
U mnie jest podobnie. Rodzice wiedzą i nie kwestionują mojego wyboru. A reszta rodziny wie i nie jest z tego faktu zadowolona a ja mam to głęboko gdzieś :wink: Nie wezmę ślubu kościelnego wbrew sobie - wbrew swoim przekonaniom 8)
carpe diem
Dodano: 2009-03-12 13:04
Jak narazie jestem za wolnymi związkami. Ale jeszcze sporo życia przede mną, więc moje podejście może się zmienić. Niewątpliwie ślub cywilny ułatwia pewne kwestie prawne poważnego bycia razem. Ale ślubu kościelnego nie trawię. Jeśli już to miałby dla mnie charakter symboliczny, ale i tak przysięga miłości przez Bogiem nic by dla mnie nie znaczyła, skoro w Boga nie wierzę. Więc po co cała ta szopka? Ale jeśli jest to dla kogoś ważne, to droga wolna. Ciekawa jestem jak to wygląda w związkach mieszanych, gdzie jedna osoba jest mocno wierząca, a druga nie? Kto komu ulega?
Prawda jest córą czasu poczętą w przypadkowym i krótkotrwałym romansie ze zbiegiem okoliczności.
Dodano: 2009-07-24 13:42
Szczyt aseksofobii! :evil:
Autor(ka) ankiety chyba zapomniał(a), że na świecie istnieją również aseksualiści, którzy żyją samotnie albo decydują się na tzw. białe małżeństwa. Przykro mi, ale nie mogłam zaznaczyć żadnej odpowiedzi. :cry:
Dodano: 2009-07-26 17:41
ja nie wzięłam udziału w ankiecie z prostego powodu: każde rozwiązanie jest dobre w danym czasie, bo np. nie wyobrażąm sobie bycia na studiach i jednocześnie bycia juz mężatką, znam relatywnie mało osób, które tak mają. Najpierw studia, małżeństwo potem - a czy w kościele czy tylko cywilne, tego też nie wiem, bo to trochę będzie też zależeć od mojego partnera.
Dodano: 2009-07-26 19:07
Hmmmm od czego by tu zacząć...
Być może na początek zadajmy sobie pytanie czym jest tak serio małżeństwo dla człowieka.
Dla mnie osobiście to konsekwentna, przemyślana decyzja i obligacja osoby, oznacza "Tak chcę poświęcić swoją niezależność, swoją wolność, podarować Tobie siebie, jestem na to zdecydowany/na i pewny, przemyślałem/łam to, jestem gotów na ciężkie czasy i nie boję się konsekwencji, jestem na nie gotów/owa".
Dlaczego to dla mnie tak ważne...
Żebyśmy mogli zrozumieć jaka jest różnica między małżeństwem a życiem na "kocią łapę" - wiem że zaraz krzyk wzniesiecie obrońcy "życia bezmałżeńskiego".
Faktem jest jednak jedno, "Wolny związek" to nic innego jak droga dla ludzi żyjących w strachu przed konsekwencjami. Obawiających się że gdy pojawią się "Ciężkie Czasy", gdy będzie gorąco, gdy przyjdzie znużenie, gdy ciało dziewczyny z sąsiedztwa będzie piękniejsze niż konkubiny lub nie daj Boże kalectwo, z nieformalnego związku łatwiej będzie nawiać.
Wolny związek to forma w której całe życie można spędzić w swoistej nieodpowiedzialności z furtką zapasową...
Co się miałoby tyczyć rozpadających się małżeństw...
Odpowiem tak:
Jeśli małżeństwa zawierają ludzie niekonsekwentni i nieodpowiedzialni to tak się one kończą. Zauważmy jak wiele współczesnych małżeństw zawierana jest przez wzgląd na fascynację seksualną lub z powodu tego że "tak należy", czy dlatego że się wpadło i głupio rodzinie to wytłumaczyć... wszystko to nieodpowiedzialność, bezmyślność, brak zastanowienia nad konsekwencjami postępowania...
Na zakończenie może powiem co myślę o ślubie i jego formie.
Ślub to rzecz indywidualna, więc każdy podejmuje decyzję jaki chciałby zawrzeć, cywilny czy kościelny... nie ma różnicy - jeśli zawarty jako wynik powaznej refleksji a nie chwilowego impulsu któy po roku zaboli obie strony to jestem za.
Co się tyczy kościelnego... ma sens tylko gdy ty lub twoja oblubienica/oblubieniec wierzycie w Boga.
Ślub przed Bogiem to poświęcenie mu waszej przysięgi, "tylko" i "AŻ" tyle.
Jakie ma znaczenie to czy pociotki będą szczęśliwe? Czy oni żyją twoim zyciem czy Ty? Czy to oni odpowiadają przed Bogiem za ciebie czy ty odpowiesz za swoje postępowanie?
Czy oni decydują co jest dobre a co złe i czy masz postąpić dobrze czy źle?
Przestańmy żyć tym co ktoś pomyśli... :twisted:
Osobiście z moją drugą połową pertraktowałbym za przysięgą przed Bogiem ponieważ jestem Chrześcijaninem - nie mówię że dobrym, czy wzorem do naśladowania bo mam masę uchybień, ale jestem nim z własnej świadomej i nieprzymuszonej woli - a to co o tym mysli rodzina, znajomi czy ktokolwiek inny jest dla mnie nieznaczącą sprawą...
Dodano: 2009-07-26 20:27
Preferuje wolne zwiazki,malzenstwo to jednak pewna forma ograniczenia wolnosci a ja ta ostatnia cenie najbardziej.Gorzej gdy druga strona ma konserwatywne poglady choc zawsze mozna isc na kompromis (chyba) :) .